Piłkarska emerytura? Odwołana!
Wraz z początkiem sezonu, mogliśmy zauważyć odsunięcie od regularnej gry „starej gwardii” naszego klubu. Mowa tu między innymi o Arturze Haluchu, bramkarzu który w poprzednich sezonach, był głównym filarem zespołu z Opola.
Jego chwilowy spadek formy, przyczynił się do sprowadzenia nowego golkipera. Jednak nie wszystko złote co się świeci, w prawdzie Mateusz Abramowicz szybko zaaklimatyzował się w drużynie, jednak wysoka kontuzjogenność sprawia, że ten który miał załatać braki w bramce, sam te braki zaczął tworzyć. Trener Skrobacz zdawał się nie ufać już Arturowi, a potwierdzeniem tej tezy jest wystawianie go jedynie w pucharowych zmaganiach. Czy Artur po trzech świetnych sezonach stwierdził że da szansę innym? Czy może były to dziwne wymysły trenera by odsunąć go niemal na dobre? Na wszystkie nurtujące nas pytania szybko odpowiedział drugi trener Piotr Plewnia, który po zostaniu pierwszym szkoleniowcem, natychmiast przywrócił go do wyjściowej jedenastki i pokazał wszystkim jego bramkarską jakość. W bardzo podobnej sytuacji znalazł się również Jiri Piroch. Zawodnik z dużym bagażem doświadczeń nagle poszedł w odstawkę, a w jego miejsce sprowadzono Filipa Kendzie.
Jarosław Skrobacz może miał plan którego nikt poza nim go nie rozumiał? A może poprostu trener Plewnia lepiej znał swój warsztat i wiedział na kogo postawić? Biorąc pod uwagę ostatnią grę obu panów, trener Skrobacz musiał dość szeroko omijać treningi zawodników, bo przecież niemożliwym jest że te niemal 31-letnie brylanty, nie były w stanie łapać się do pierwszej jedenastki Odry, w której konkurencja nie stawia wysoko poprzeczki. Trener Plewnia nie dość że zaczął odnosić naprawdę dobre wyniki, to jeszcze odmłodził naszych czołowych piłkarzy.


Jaka kontuzjogennosc? Weźcie się ogarnijcie dzieciaki bawiące się w wielkich dziennikarzy. Abramowicz nie był kontuzjowany w tym klubie ani razu. I nie powielajcie tych głupot. Tutaj decyzje rodzą się „jak wiatr zawieje”.