NAJLEPSZĄ OBRONĄ JEST ATAK- WYGRANA ODRY W RZESZOWIE
Odra Opole zanotowała dzisiaj czwarty mecz z rzędu bez porażki. Zrobiła to w najlepszy możliwy sposób, czyli wygrywając spotkanie. Pomimo słabej gry w ataku i bronieniu się niemal przez całe spotkanie Niebieskoczerwoni wracają do Opola z trzema punktami. Dzięki temu przewaga nad strefą spadkową wynosi 11 punktów i zawodnicy mogą bez presji przystępować do kolejnych spotkań.
0 STRZAŁÓW PO PIERWSZEJ POŁOWIE:
Od początku spotkania to Stal narzucała swój styl gry. W pierwszych minutach gospodarze kilkukrotnie mogli wyjść na prowadzenie w meczu po dobrych podaniach w okolice piątki. Do najgroźniejszej sytuacji doszło jednak w 23 minucie. Wówczas po niedokładnym wybiciu piłki przez Pereza jeden z piłkarzy Stali uderzył futbolówkę w lewy słupek. Ta odbiła się od pleców Halucha i zmierzała prosto do bramki. Jednak Chrzanowski był na posterunku i zdołał wybić ją z lini bramkowej.
Gra Odry w pierwszej połowie była daleka od ideału. Piłkarze nie mieli pomysłu na grę i przez większą część spotkania głównie się bronili. Do 45 minuty statystyka wynosiła 0 strzałów na bramkę po stronie naszej drużyny i nawet komentatorzy meczu na antenie TVP Sport byli pewni, że gol dla gospodarzy to tylko kwestia czasu.
JAK FELIKS Z POPIOŁU:
Po przerwie Rzeszowianie wciąż próbowali zagrozić bramce Artura Halucha. Ale swoje momenty zaczęli wykorzystywać również goście. Najpierw kilka minut po przerwie do pustej bramki nie trafił Szymon Mida. Natomiast w 58 minucie Adrian Liber dostrzegł Michała Feliksa, który dobrze wybiegł na pozycję i w sytuacji sam na sam z bramkarzem pokonał Svyatoslava Vanivskiyiego. Po straconym golu Odra została jeszcze głębiej zepchnięta do defensywy. Mimo tego piłkarze Piotra Plewni potrafili jeszcze nastraszyć rywali groźnymi kontratakami i mogli podwyższyć prowadzenie. W końcowych minutach walka toczyła się już tylko o utrzymanie jednobramkowego prowadzenia. Odra broniła się praktycznie całym zespołem, a w doliczonym czasie gry dla gospodarzy mógł zostać podyktowany rzut karny po ręce w polu karnym. Na szczęście dla nas sędziowie VAR nie dopatrzyli się tam złamania przepisów. Dosłownie za chwilę po rzucie rożnym wynik uratował Olivier Sukiennicki. Po strzale w kierunku bramki piłkarz ustawiony na lini bramkowej zablokował uderzenie i tym samym zapewnił Odrze trzy punkty. Opolanie niczym Feliks z popiołów odrodzili się pod wodzą Piotra Plewni i zanotowali już czwarty mecz z rzędu bez porażki.
